Agnieszka i Łukasz

Agnieszka i Łukasz dostali do nas kontakt przez znajomą z polecenia. Lubimy taką pocztę pantoflową, kiedy to w dzisiejszych czasach jest nadmiar informacji w internecie, a wyszukiwarce wyświetlają się tysiące fotografów ślubnych. Początkowo wszystko miało być inaczej – przyjęcie na sali weselnej, dużo gości i kamerzysta był poszukiwany. Jak wiadomo ten rok popsuł wszystkim plany i większość z nas musiała się na nowo dostosować do zaistniałego porządku. Z tego wszystkiego Aga i Łukasz postanowili przeżyć ten dzień inaczej – przyjęcie w ogrodzie w mniejszym gronie bliskiej rodziny . My sami marzyliśmy o plenerowym ślubie i przyjęciu na otwartym powietrzu, tak więc częściowo udało nam się spełnić nasze ślubne cele. Przygotowania zaczęły się wcześnie rano od fryzury i makijażu. Dzięki mamie Pani Młodej nie zabrakło również zdobienia wejścia do mieszkania. Ten dzień był upalny, w powietrzu musiało być 30 stopni, dlatego drogę do kościoła wynagrodził czerwony kabriolet. Mieliśmy godzinę czasu, żeby wykorzystać tę chwilę po błogosławieństwie rodziców. Ona piękna, on przystojny i ten czerwony samochód. Ruszyliśmy w kierunku kopca Kościuszki uchwycić kilka chwil tego magicznego dnia. Domyślamy się, że głowie Młodych było tysiące kotłujących się pozytywnych emocji, ale i z stresu. Ślub odbył się w kościele na Skałce w Krakowie. Kościół jest stary z niewielkimi oknami , przez co niewiele naturalnego światła wpada do wewnątrz. Mimo to można zrobić klimatyczne zdjęcia, a im więcej emocji tym zawsze jest ciekawiej. Po ceremonii ślubnej odbyło się przyjęcie w ogrodzie. Był szampan, konfetti, śpiewanie gorzko i gorący pocałunek. Domowa kuchnia zamieniła się w pyszny catering z Grubych Ryb z Zabierzowa. Dla nas to wszystko układało się w filmowe kadry. Dziesięć lat temu Łukasz grał tam w piłkę, a teraz w tym samym miejscu odbywa się jego pierwszy taniec z miłością jego życia.